Balet, języki, gra na skrzypcach. Witajcie w koszmarnym świecie korpo-dzieciństwa

Coraz częściej w debacie publicznej pojawia się hasło „korpo-dzieciństwo”. Według badań RDA „Free Time Report” przeciętny mały człowiek spędza na nauce i zajęciach dodatkowych aż 46 godzin tygodniowo.
Rafałek to uczeń, którego pamiętam do dziś. Miał niezwykłe predyspozycje językowe, ale mimo moich szaleńczych starań, na zajęciach z włoskiego nie przyswajał prawie nic. Ten jego bunt przeciwko nauce i wiedzy wynikał z pewnego ważnego powodu. Mimo zaledwie dziesięciu lat na karku i właściwej sobie ochoty do zabawy, w ciągu tygodnia uczęszczał na tyle zajęć, ile ja prawdopodobnie nie zdążyłam uświadczyć w trakcie niemal trzykrotnie dłuższego życia.

Po szkole prywatny szofer rodziców odwoził go na jogę bezpośrednio do domu. Po jodze, w zależności od dnia, były jeszcze: karate, pianino, francuski, skrzypce, taniec klasyczny i towarzyski, pilates i co najmniej trzy godziny odrabiania lekcji ze specjalnymi korepetytorami.

Ocalić kawałek dzieciństwa
Kiedy w piątki wieczorem na zajęcia docierałam też ja, znajdowałam ucznia w szafie, wtulonego w stertę pluszowych zabawek. „Proszę, niech pani będzie człowiekiem, nie uczmy się już”, „Czy możemy się dzisiaj pobawić?”. „A może zamiast lekcji opowiem pani, co się dzisiaj działo w szkole”.

O ból serca przyprawiał dylemat, czy sumiennie wywiązywać się z obowiązków, czy uratować małemu człowiekowi kawałek dzieciństwa. Próbowałam łączyć jedno z drugim. Robiliśmy tor przeszkód w garderobie, śpiewaliśmy śmieszne piosenki, rzucaliśmy piłką do kosza i organizowaliśmy zabawkom spektakle – wszystko po włosku.

Badania nt. korpo-dzieciństwa
Coraz częściej w debacie publicznej pojawia się hasło „korpo-dzieciństwo”. Według zeszłorocznych badań RDA „Free Time Report” przeciętny mały człowiek spędza na nauce i zajęciach dodatkowych aż 46 godzin tygodniowo (czyli zazwyczaj więcej, niż pracują jego rodzice), zaś na niezaplanowane aktywności ma w ciągu tych samych siedmiu dni zaledwie 1,5 godziny.

I chociaż Rafałek to przykład z pogranicza zjawiska, trudno nie zadać sobie pytania, gdzie leży granica między twórczym dzieciństwem z szansą na rozwój a zwyczajną torturą i odbieraniem najbardziej beztroskich w życiu lat?

Z odpowiedzią na zatrważające wyniki raportu Brytyjczyków pospieszyła agencja SW Research, która na zlecenie platformy edukacyjnej Squla.pl opublikowała we wrześniu 2016 r. badania przeprowadzone w Polsce. Dzieci ankietowanych rodziców należały do trzech grup wiekowych: przedszkolaki (w tym zerówka), klasy 1-3 i 4-6.

Prace domowe są bezużyteczne?
Według nich tylko 15% dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym nie ma zadawanych prac domowych, a odrabiają je średnio przez 2 godziny dziennie. Gdy dzieci rozpoczynają naukę w szkole, już 98% z nich ma zadawane prace domowe – 9% spędza nad nimi więcej niż 3 godziny dziennie. W starszych klasach podstawówki wszystkie dzieci mają zadawane prace domowe, a aż 15% z nich spędza od 3 do 4 godzin dziennie na ich odrabianiu.

Im starsze dziecko, tym częściej jego rodzic uważa, że nauczyciele zadają za dużo prac domowych. Wśród rodziców z dziećmi w starszych klasach podstawówki 54% z nich zgadza się z tym stwierdzeniem. 30% badanych sądzi wręcz, że prace domowe obecnie zadawane są bezużyteczne.

Mimo negatywnego do nich stosunku, rodzice chętnie wysyłają pociechy na zajęcia pozaszkolne. Średnio aż 79% z nich spędza na dodatkowych lekcjach od 3 do 8 godzin tygodniowo.

Jeśli jednak znajdzie się czas, dzieci – zdaniem rodziców – w 73% wybierają zabawę z rówieśnikami na świeżym powietrzu. Dopiero na drugim miejscu w ich hierarchii znajduje się komputer, który i tak, wedle ankietowanych, służy głównie do nauki.

więcej na : https://pl.aleteia.org/2017/10/12/balet-jezyki-gra-na-skrzypcach-witajcie-w-koszmarnym-swiecie-korpo-dziecinstwa/