Jesteś zły – Co za niedobre dziecko

Umiejętność rozpoznawania i nazywania swoich emocji jest coraz bardziej ceniona przez współczesnych rodziców. Nierzadko sami, wychowując swoje dzieci, odkrywają świat emocji – własnych i kilkulatków. Ich świadomość pozwala wspierać u dzieci proces regulacji rozmaitych przeżyć tak, by kształtować u nich dojrzałość emocjonalną.

Pułapki etykietowania

Niestety wielu wpada w pułapkę – zamiast nazywać emocje dziecka i szukać ich źródeł, dorośli zaczynają określać dziecko, krytykując w ten sposób nieakceptowane zachowania. Zamiast opisywać fakty, wielu je interpretuje, obarczając odpowiedzialnością malucha.

Małe dzieci nie wiedzą, co mają o sobie myśleć, nie znają wszystkich pojęć, nie rozumieją w pełni ich znaczeń. Słuchają dorosłych, którzy się nimi opiekują, którym ufają i w których słowa wierzą. Nadawanie dzieciom etykiet działa nie tylko jak samospełniająca się przepowiednia – dziecko powtarza dane zachowanie, bo przecież takie jest: tak powiedziała, mama, pani w przedszkolu, pan doktor. Dodatkowym efektem jest postrzeganie dziecka z perspektywy tej cechy – dorośli równie mocno w nią wierzą i trudno im zobaczyć, że Jaś nie zawsze jest niegrzeczny, Kasia nie zawsze pyskuje, Antek nie zawsze rozmawia na lekcji. Łatwiej dostrzegać te przejawy zachowań, które wpisują się w uproszczoną i określoną raz na zawsze wersję dziecka.

Skutki nadawania dzieciom etykiet

Wiemy, jaka intencja kryje się za takimi komunikatami – chęć wyeliminowania niepożądanych zachowań u dzieci.

Niestety skutek jest nie tylko odwrotny od zamierzonego, ale w sposób istotny:

  • wpływa na poczucie wartości dziecka,
  • oddziałuje na jego samoocenę,
  • nadszarpuje zaufanie do dorosłego,
  • rodzi niechęć, opór, smutek rozczarowanie, wstyd, poczucie winy, a więc uczucia negatywnie wpływające na emocje i psychikę małego dziecka,
  • ogranicza miłość i akceptację,
  • nadweręża relację rodzic – dziecko.

Jak zatem mówić, by pokazać, dziecku bez naruszania jego integralności, że pewne jego reakcje są trudne dla nas i otoczenia?

Oczekiwania kontra etapy rozwojowe dziecka

Przede wszystkim warto zweryfikować swoje oczekiwania wobec dziecka z perspektywy etapów rozwojowych. Oczekując od dziecka dojrzałego sposobu myślenia i zachowywania się, zanim ono będzie do tego gotowe, podważamy jego poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego – niezbędne dla harmonijnego rozwoju i osiągania kolejnych etapów. Niemożność spełniania rodzicielskich oczekiwań będzie rodzić frustracje i pogłębiać poczucie niezrozumienia i braku akceptacji.
Etapy rozwojowe przeżywają nie tylko małe dzieci, ale i nastolatki, które potrzebują dużo uznania i szacunku wobec zmagań, przed którymi stoją.

Zamiana ról

Dobrym zwyczajem jest zadawanie sobie pytań:

  • Jak bym się czuł, gdybym usłyszał taką uwagę, którą dziś skierowałem do mojego dziecka?
  • Czy te słowa wyrażały bezwarunkową miłość?
  • Czy to, co właśnie mu zrobiłem (coś zabrałem, czegoś zabroniłem), szanowało jego granice?

Kiedy zmienimy się rolami, niejednokrotnie nie tylko poczujemy opór wobec tego, co słyszymy o sobie, ale bywa, że możemy być tym autentycznie wstrząśnięci i przerażeni. Zresztą, aby poczuć się jak dziecko, wystarczy przypomnieć sobie słowa szefa, który oskarża nas o to, że nie przyłożyliśmy się do projektu, choć dobrze wiemy, że daliśmy z siebie wszystko; uwagę koleżanki, że myślimy tylko o sobie, kiedy odmawiamy jej jakiejś przysługi, bo chcemy zatroszczyć się o swoje zdrowie lub odpoczynek; albo słowa partnera o tym, że rozpieszczamy dzieci, podczas gdy my z szacunkiem chcemy traktować ich potrzeby i uczucia.

  • Czy w tych słowach zawarta jest prawda o nas?
  • Czy w słowach, które kierujemy do dzieci, wyrażamy miłość i akceptację?

Kocham cię bez żadnego “ale”

Im starsze dzieci, tym więcej pojawia się prób, którym poddawanie są rodzicielska cierpliwość, wyrozumiałość i bezwarunkowa miłość. Dzieciom nie wystarczy powiedzieć raz, że je kochamy i akceptujemy, zwłaszcza w przyjaznej i sielskiej atmosferze, bo tego akurat dnia nie wydarzyło się nic trudnego. Dzieciom trzeba wciąż dawać do zrozumienia, że przyjmujemy je takimi, jakimi są. Niektórzy rodzice, nawet psychologowie, uważają, że klarowne i wzmacniające jest mówienie dzieciom zdań typu: „Kochamy i akceptujemy ciebie, ale nie akceptujemy tego, co robisz”, „Ty jesteś w porządku, ale twoje zachowanie nie”. Są i tacy, którzy się z tym nie zgadzają. Niech jako przykład posłuży autentyczna sytuacja:

Kasia i Jaś bawią się w berka – dobrze im ze sobą, lubią się. W pewnej chwili Kasia bierze bluzę i zaczyna nią machać, a Jaś stara się uniknąć zetknięcia z bluzą. Dzieci mają przy tym dużo frajdy. Nagle Jaś policzkiem otarł się o suwak bluzy – zabolało go to, rozpłakał się. Podeszła jego mama i zaczęła mu tłumaczyć, że Kasia nie chciała go uderzyć. Powtarzała to kilka razy.
I tu zaczyna płakać Kasia.
Dlaczego? Dlatego, że nie uniosła ciężaru słowa „uderzyć”, zupełnie nie taką miała intencję, nawet przez głowę jej nie przeszło, że mogłaby chcieć to zrobić.

Ograniczanie krytyki

Może czasem warto ugryźć się w język – zbyt dużo krytyki może wpędzić dziecko w kompleksy. Zastanówmy się, co dokładnie nam się nie podoba, i wyrażajmy się precyzyjnie, zamiast uogólniać: Chcę, żebyś odkładała zabawki na półki (zamiast: Jesteś bałaganiarą).

Znaczenie ma także intensywność naszej krytyki – dzieci są głęboko dotknięte agresywnym tonem, bolesnymi określeniami nawet wtedy, gdy tego nie okazują. Łagodność i życzliwość będą skuteczniej wspierać nasze rodzicielskie zamierzenia.

Język osobisty

Zamiast ocen, etykietek, wartościujących opisów zastosujmy język osobisty, który będzie wyrażał nasze odczucia i to, na czym nam zależy.

Zdany egzamin I stopienia w terapii poznawczo- behawioralnej

Dziele się radością i jednocześnie informuje o zdanym egzaminie I stopienia w terapii poznawczo- behawioralnej. Dziękuje wszystkim, którzy we mnie wierzyli i mnie wspierali. Wasza obecność i dobre słowo są bezcenne i dają mi ogromna silę i energie, aby iść dalej i pogłębiać wiedze w mojej pracy terapeutycznej i rozwoju osobistym.

Przemoc werbalna doświadczona w dzieciństwie odbija się mocnym piętnem na twoim dorosłym życiu

o tylko słowa – możesz pomyśleć. Jaką krzywdę może wyrządzić słowo, zdanie? Mylisz się, jeśli myślisz, że żadną. Te toksyczne, okrutne, powtarzane systematycznie lub wypowiedziane jedynie raz potrafią dosłownie zaważyć na całym naszym życiu. Zwłaszcza, jeśli usłyszysz je z ust ważnej dla ciebie, bliskiej osoby, gdy jesteś jeszcze dzieckiem. Przemoc werbalna doświadczona w dzieciństwie odbija się mocnym piętnem na twoim dorosłym życiu.

Traumą z dzieciństwa nie zawsze jest ból fizyczny. Czasem to niewytłumaczalne cierpienie ma swoje źródło słowach. Kiedy jesteśmy dziećmi wierzymy w nie przecież z taką łatwością i naiwnością. Tak mocno je do siebie przyjmujemy. Przemoc werbalna zostaje z nami na długo, czasem do końca życia. I mocno wpływa na to, kim stajemy się jako dorośli ludzie.

Przemoc werbalna doświadczona w dzieciństwie

5 zachowań dorosłej osoby, która doznała przemocy werbalnej w dzieciństwie.

1. Niska samoocena

Często ukryta pod płaszczykiem arogancji i fałszywej dumy. Patrzysz na kogoś i wydaje ci się, że ta osoba jest emocjonalnie niedostępna, zadufana w sobie, że uważa się za kogoś lepszego. Dopiero z czasem odkrywasz smutną prawdę: to tylko taki mur obronny. Za tą skorupą kryje się kruchość i wrażliwość oraz kompletny brak wiary we własną wartość i w swoje umiejętności.

2. Nieumiejętność radzenia sobie z emocjami

Może zbyt mocno odczuwasz empatię wobec innych, za dużo negatywnych emocji na siebie „bierzesz”. Miewasz częste wahania nastroju i nie umiesz przyjąć dowodów sympatii ze strony innych. Albo biegniesz ku jakiemuś uczuciu na oślep, lekceważąc wszelkie znaki ostrzegawcze, albo wycofujesz się rakiem do swojej skorupy. Nie radzisz sobie z emocjami i nie chcesz się do tego przyznać.

3. Rozpaczliwa próba zwrócenia na siebie uwagi

By wyrównać deficyt z dzieciństwa. By zasłużyć na „bycie zauważonym”, niekoniecznie w pozytywny sposób. Szukasz uwagi, rozpaczliwie pragniesz zaistnieć. Pragniesz aprobaty lub potępienia, ale nie zniesiesz obojętności, bycia „przezroczystym”.

4. Lęk przed popełnieniem błędu, perfekcjonizm

Być może w dzieciństwie stale słyszałeś słowa krytyki, jeśli tylko popełniłeś najdrobniejszy błąd. Teraz, jako dorosła osoba, obiecałeś sobie, że to się już nigdy nie powtórzy. Starasz się więc jeszcze mocniej, narzucasz sobie nierealne cele. Nie potrafisz przyjąć konstruktywnej krytyki, wydaje ci się, że jeśli bliska osoba mówi ci o twoich błędach, to znaczy, że cię nie kocha, że chce odejść. Że to „koniec świata”.

5. Tendencja do wchodzenia w „toksyczne” związki

Brak ci instynktu samozachowawczego, a nierzadko również intuicji w stosunku do innych. Łatwo wiążesz się więc z ludźmi, którzy cię wykorzystują. Masz trudności w nawiązywaniu pozytywnych relacji, bo ich po prostu nie znasz, nie wiesz jak w nich funkcjonować.

Zwracajmy uwagę na to, w jaki sposób zwracamy się do naszych dzieci, jak do nich mówimy, jakich słów używamy. Czasem krzywdę wyrządzamy nieświadomie, a jedno, na pozór „niewinne” zdanie niszczy młodego człowieka, którego powinniśmy wspierać i o którego psychikę musimy zadbać w sposób szczególny.

zrodlo: https://ohme.pl/psychologia/przemoc-werbalna-doswiadczona-w-dziecinstwie/

Rozwój psychofizyczny trzylatka

Być rodzicem trzylatka to prawdziwa rozkosz. Po pierwsze – takie maluchy są przesłodkie i przeurocze. Wciąż mają charakterystyczne cechy budowy małego dziecka: dużą głowę, długi tułów i krótkie kończyny. Stają się jednak bardziej otwarte i gotowe do współpracy. Są pogodne i mało konfliktowe – nie mają w sobie nic z „potwornych” dwulatków. Nie chce się wierzyć, prawda?

Okres przedszkolny, to jest wiek od 3. do 6. roku życia to czas szybkiego dojrzewania fizycznego, psychicznego i społecznego. Jest to okres intensywnego rozwoju i nauki – o sobie i świecie. Jak to wygląda w przypadku 3-latka? Co potrafi maluch? Czego się spodziewać? Przeczytaj.

Rozwój społeczny i emocjonalny trzylatka

  • Bawi się z innymi dziećmi
  • Dzieli się z innymi
  • Jest nastawiony na współpracę
  • Zawiera przyjaźnie
  • Słucha i wykonuje polecenia
  • Lubi słuchać historii na swój temat
  • Upewnia się, czy jest kochany przez rodziców
  • Lubi zabawy w dom, rodzinę
  • Rozróżnia płcie
  • Potrafi opowiedzieć o problemie
  • Okazuje miłość bliskim
  • Boi się ciemności, samotności,
  • Czasami adoruje jednego z rodziców
  • Chętnie pomaga w domowych prostych czynnościach
  • Chętnie się wygłupia, chce rozśmieszać innych
  • Ma okresy płaczliwości i braku poczucia bezpieczeństwa, pojawiają się pytania typu „ kochasz mnie jeszcze?”

Rozwój fizyczny i motoryczny

  • Sam myje ząbki
  • Sam je
  • Samodzielnie myje ręce
  • Potrafi nalać napój z butelki, czy dzbanka
  • Potrafi korzystać z toalety, kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne
  • Potrafi się ubrać i rozebrać (potrzebuje pomocy przy guzikach, zamkach błyskawicznych, itp.)
  • Wkłada buty
  • Rysuje kwadraty i koła
  • Zaczyna się posługiwać się nożyczkami
  • Chodzi na paluszkach
  • Skacze na 1 nodze
  • Przez chwilę stoi na jednej nodze
  • Bez problemu korzysta z urządzeń na placu zabaw
  • Sprawnie sobie radzi z omijaniem przeszkód na drodze, nawet kiedy biegnie
  • Kopie i rzuca piłkę
  • Jeździ na 3 kołowym rowerku

 Rozwój intelektualny trzylatka

  • Sprawnie posługuje się mową
  • Oscyluje pomiędzy światem rzeczywistym i nierzeczywistym
  • Ma bogatą wyobraźnię. Może tworzyć, np.: niewidocznych przyjaciół
  • Coraz więcej zapamiętuje
  • Zaczyna dokonywać wyborów, w oparciu o przewidywanie konsekwencji , a nie o działanie
  • Uczy się rozwiązywać problemy
  • Chętnie słucha bajek, opowiadań
  • Zna kilka wierszyków i piosenek
  • Potrafi mówić krótkie zdania i prowadzić krótką rozmowę
  • Czasem się zacina, jąka  lub powtarza słowa (zwłaszcza w emocjonujących chwilach)
  • Większość tego, co mówi jest zrozumiałe
  • Rozróżnia, że coś jest takie same lub inne
  • Zna imię swojego przyjaciela
  • Nazywa podstawowe kolory
  • Rozróżnia pojęcie teraźniejszości, przyszłości
  • Układa proste puzzle
  • Potrafi policzyć 2-3 rzeczy
  • Potrafi powiedzieć , jak się nazywa i ile ma lat
  • Obserwuje
  • W tym wieku fantazja miesza się z rzeczywistością i dziecko ma tendencje do nie rozróżniania tych dwóch obszarówzrodlo: https://www.babyboom.pl/przedszkolak/rozwoj/rozwoj-psychofizyczny-trzylatka

Zaburzenia osobowości – osobowość narcystyczna – narcyzm

Co to jest narcyzm?

Zródło: https://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/zaburzenia-osobowosci-osobowosc-narcystyczna/

Najprostsza definicja słowa narcyzm to – miłość własna. W znaczeniu patologicznym, jest to nadmierna miłość własna. Można przyjąć, że po raz pierwszy został on opisany już w starożytności. Mit „O Narcyzie” opowiada o pięknym młodzieńcu, w którym kochały się wszystkie nimfy, m.in. nimfa Echo, która, z powodu rozpaczy wywołanej obojętnością chłopca, straciła głos. Narcyz odrzucił miłość nimfy i zakochał się we własnym odbiciu. Jednak taka miłość nie może być spełniona. Dlatego Narcyz umiera z tęsknoty.

W kontekście psychiatrycznym pojęcie to zostało zdefiniowane dopiero pod koniec XIX w przez Havelocka Eliisa, który użył terminu „narcyzopodobna” w odniesieniu do sytuacji, kiedy osoba staje się sama dla siebie obiektem seksualnym podejmując intensywną masturbację. Sigmund Freud po raz pierwszy użył terminu „narcyzm” w roku 1910 w odniesieniu do homoseksualnego wyboru dla popędu życia.

Zasadniczy wkład we współczesne rozumienie i definiowanie narcyzmu wnieśli Otto Kernberg i Heinz Kohut, którzy swoje teorie opracowali w latach 70. i 80. XX wieku. Tu warto zacytować malownicze porównanie, którego używa Nancy McWilliams opisując te dwie koncepcje: „Jednostkę narcystyczną w koncepcji Kohuta można obrazowo przedstawić jako roślinę, której rozwój został ograniczony z powodu niedostatku wody lub słońca w krytycznych fazach rozwoju, a narcyzm według Kernberga to roślina, która przeszła mutację, stając się hybrydą”. Niedostatek wody i słońca, to przede wszystkim brak podziwu i potwierdzenia dla dziecka ze strony jego opiekunów. Natomiast mutacja, o której mówi Kernberg, to poważne, bardzo wczesne zakłócenia, które powodują wytworzenie prymitywnych mechanizmów obronnych.  Wobec czego „jedni uważają, że trzeba roślinie dostarczyć dostatecznej ilości wody i słońca, by mogła wreszcie rozkwitnąć”, czyli zapewnić stałą empatię oraz akceptację potrzeby idealizacji i dewaluacji, inni proponują przyciąć dzikie pędy, by mogła stać się “tym, czym być powinna.”, tzn. konfrontować pacjenta z jego nadmierną potrzebą wielkością i interpretować mechanizmy chroniące przed zawiścią i chciwością.

Natomiast według modelu biopsychospołeczno-ewolucyjnego, który próbuje łączyć podejścia teoretyczne różnych szkół, osobowość narcystyczna jest biernie ukierunkowana na „ja”, tzn. że ludzie o takim profilu osobowości szukają gratyfikacji przede wszystkim w sobie samych. Może się tak stać zarówno w sytuacji, w której dziecko jest nadmiernie chwalone i rozpieszczane, jak i wtedy gdy jest ono zaniedbywane; czyli zarówno wtedy gdy opiekunowie oczekują od dziecka zbyt dużo jak i zbyt mało.

Kryteria diagnostyczne osobowości narcystycznej

1. Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10

Nie precyzuje ona kryteriów rozpoznawania osobowości narcystycznej i zalicza ją do tzw. innych określonych zaburzeń osobowości (F60.8). Warunkiem rozpoznania jest spełnienie ogólnych kryteriów zaburzenia osobowości, czyli:

  • występowanie utrwalonych wzorców przeżywania i zachowania osoby, które jako całość wyraźnie odbiegają od zakresu kulturowo oczekiwanego i akceptowanego, czyli od tzw. „normy”. Dewiacja taka musi przejawiać się w przynajmniej dwóch obszarach i dotyczyć: procesów poznawczych (czyli sposobów spostrzegania i interpretowania ludzi, rzeczy i wydarzeń); uczuciowości, panowania nad impulsami i nagradzania potrzeb i/lub sposobu odnoszenia się do innych i postępowania w sytuacjach międzyludzkich,
  • dewiacja taka przejawia się w całym zachowaniu osoby, zachowania takie są nieelastyczne i nieprzystosowawcze – nie ograniczają się tylko do jednego wyzwalającego bodźca lub sytuacji,
  • dana osoba doznaje indywidualnego cierpienia i/lub wywiera niepożądany wpływ na otoczenie społeczne,
  • problematyczne cechy wykazują stabilność i długi czas trwania. Rozpoczynają się zwykle w okresie późnego dzieciństwa lub wieku młodzieńczym i trwają w wieku dojrzałym.

2. Amerykański system klasyfikacji psychiatrycznej DSM-IV

Natomiast DSM-IV definiuje osobowość narcystyczną jako utrwalony wzorzec poczucia własnej wielkości (widoczny w fantazjach bądź w zachowaniu), potrzeby podziwu ze strony innych i braku empatii, który pojawia się we wczesnej dorosłości i ujawnia się w różnych kontekstach, na co wskazuje co najmniej 5 z poniższych kryteriów:

  • jednostka ma wyolbrzymione poczucie własnej wartości (wyolbrzymia swoje osiągnięcia i talenty, oczekuje uznania własnej wyższości, niewspółmiernie do rzeczywistych dokonań),
  • pochłaniają ją fantazje o nieograniczonym własnym powodzeniu, mocy, wybitnych zdolnościach, urodzie czy miłości idealnej,
  • przekonana jest o własnej wyjątkowości i unikatowości, którą mogą zrozumieć lub z którą mogą obcować tylko inni wyjątkowi bądź zajmujący wysoką pozycję ludzie lub instytucje,
  • wymaga przesadnego podziwu,
  • ma poczucie posiadania specjalnych uprawnień, tzn. bezpodstawnie oczekuje szczególnie przychylnego traktowania lub automatycznego podporządkowania się innych jej oczekiwaniom,
  • nastawiona jest eksploratorsko wobec innych ludzi, tzn. wykorzystuje ich do osiągnięcia własnych celów,
  • brak jej empatii, niechętnie rozpoznaje cudze uczucia i potrzeby oraz nie jest skłonna z nimi się identyfikować,
  • często zazdrości innym lub uważa, że inni jej zazdroszczą,
  • swą postawą i zachowaniem okazuje arogancję i wyniosłość.

3. Wywiad SCID-II

Pomocny w ustaleniu diagnozy zaburzeń osobowości jest ustrukturyzowany wywiad SCID-II, oparty na DSM-IV. Oto przykładowe pytania dotyczące osobowości narcystycznej:

  • Czy uważa Pan/Pani, że zasługuje na szczególne traktowanie?
  • Czy uważa Pan/Pani, że jest naprawdę niewiele osób zasługujących na uwagę czy poświęcenie im czasu?
  • Czy uważa Pan/Pani za ważne spędzanie czasu z ludźmi wyjątkowymi albo wpływowymi?
  • Czy ktoś Panu/Pani mówił, że ma Pan/Pani zbyt wysokie mniemanie o sobie?
  • Czy dużo myśli Pan/Pani o władzy, sławie lub uznaniu, jakie kiedyś osiągnie?
  • Czy uważa Pan/Pani, że nie musi trzymać się pewnych zasad lub reguł społecznych, jeśli Panu/Pani przeszkadzają?
  • Czy często oczkuje Pan/Pani od ludzi, że będą robić to, czego Pan/Pani sobie życzy, ze względu na to, kim Pan/Pani jest?

Leczenie osobowości narcystycznej

Leczenie osób, u których rozpoznano nieprawidłową osobowość narcystyczną polega głównie na psychoterapii w nurcie psychodynamicznym. Farmakoterapia może odgrywać rolę pomocniczą, objawową (czyli ma zastosowanie w stanach pogorszenia samopoczucia, nasilenia dolegliwości, na przykład depresyjnych, lękowych i innych). Jej stosowanie może złagodzić cierpienie w przebiegu kryzysów psychicznych, ale nie zapewnia rozwiązania podstawowych trudności osobowościowych. Niejednokrotnie optymalne wyniki terapii zapewnia praca zespołowa (psychoterapeuta i psychiatra), co umożliwia łączenie metod psychoterapeutycznych i farmakoterapii, z wymianą informacji między specjalistami.

“Przestań płakać – przecież nic się nie stało!”. Dlaczego nie należy lekceważyć uczuć dziecka?

Dorosły i jego emocje

Zródło: https://dziecisawazne.pl/przestan-plakac-przeciez-nic-sie-stalo-dlaczego-nalezy-lekcewazyc-uczuc-dziecka/

Wyobraźmy sobie, że coś nas bardzo zdenerwowało. Jesteśmy zirytowani. Emocje sięgają zenitu – gotujemy się w środku, czujemy złość, niemoc i wewnętrzny ból. Obok nas stoi ktoś bardzo nam bliski – partner, mama, tata czy przyjaciel. Widzi, że płaczemy, krzyczymy i histerycznie opowiadamy o tym, co się wydarzyło. A teraz wyobraźmy sobie, że nagle mówi do nas: “Przestań płakać – przecież nic się nie stało!” albo “Uspokój się! Po co ten krzyk?”, “Przestań histeryzować!”. Jak reagujemy na podobne komunikaty w chwili, w której jedyne, czego potrzebujemy, to czyjeś nieoceniające wsparcie i autentyczne wczucie się w naszą sytuację? Czy nie wolelibyśmy poczuć, że ktoś szczerze nam towarzyszy i usłyszeć: “Dobrze cię rozumiem – też bym się tak poczuł”?

Kiedy rozmówca deprecjonuje nasze trudne emocje, zwykle potęguje to naszą złość. Stajemy się jeszcze bardziej wzburzeni. Myślimy: “Może faktycznie coś jest ze mną nie tak? Może wyolbrzymiam?”, “Chyba rzeczywiście trochę przesadzam…”. Przestajemy sobie ufać i w siebie wierzyć, a zamiast zaakceptować swoje uczucia, a następnie spokojnie się im przyjrzeć i je zrozumieć – zaczynamy krytycznie patrzeć na siebie i swoje przekonania.

Dziecko odczuwa podobnie. Kiedy doświadcza trudnych i silnych emocji – jest zrozpaczone i zlęknione – jedyne, czego potrzebuje, to bezwarunkowa akceptacja.Zaprzeczanie uczuciom i lekceważenie ich nie przysłuży się budowaniu dobrej relacji z dzieckiem i wzmacnianiu zdrowego poczucia jego własnej wartości. Jeśli za każdym razem słyszy, że powinno przestać płakać i się złościć, bo nie ma ku temu rzeczywistych powodów – w konsekwencji zacznie w to wierzyć, straci zaufanie do siebie, stanie się bezsilne wobec własnych emocji i związanych z nimi przeżyć.

Emocje a potrzeby

Jak mówi Marshall Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy, za każdą emocją kryje się niezaspokojona potrzeba (głębszy przekaz i osobiste pragnienie). Czy celem dorosłych nie powinno być wspieranie dzieci w odkrywaniu tych znaczeń? Czy nie jest tak, że kiedy dziecko uczyłoby się rozpoznawać, co czuje i czego potrzebuje, o wiele łatwiej byłoby mu odnaleźć się w trudnych chwilach?

Jeśli jednak zamiast wsparcia otrzymuje informacje, że powinno czuć coś innego, niż czuje, nie pomoże mu to w rozumieniu i regulacji emocji teraz i w przyszłości. Może to spowodować, że straci kontakt z samym sobą, a jego napięcia i skumulowane trudne emocje, których nie pozwolono mu wyrazić, będą musiały znaleźć ujście gdzie indziej.

Psycholog Agnieszka Stein w swojej książce pt.: “Akcja adaptacja” pisze tak: “Zanim dzieci nauczą się komunikować w dojrzały sposób i wyrażać swoje emocje głównie poprzez słowa w taki sposób, aby nikogo nie ranić, używają do ich uzewnętrzniania całego swojego ciała. Rąk i nóg. Tupią, rzucają, popychają się i biją”. 
Oczywiście nie w tym rzecz, by dawać przyzwolenie na to, aby dziecko swoją postawą raniło innych i przekraczało ich granice tylko dlatego, że inaczej jeszcze nie potrafi. Zadanie rodziców polega tu na tym, by pomóc mu pojąć, co się z nim dzieje, nazwać jego emocje oraz nauczyć je inaczej reagować w podobnych sytuacjach.

Neurobiologia

Mózg człowieka składa się z trzech wyspecjalizowanych struktur – części gadziej, ssaczej i racjonalnej. Mózg gadzi jest najgłębszą i najstarszą strukturą (powstał bowiem aż 300 milionów lat temu). Jest on odpowiedzialny za podstawowe funkcje organizmu związane z przetrwaniem – wrodzone reakcje (uciekaj albo walcz) – oraz podstawowe funkcje życiowe – trawienie, oddychanie, uczucie głodu, regulacja cyklu snu. Mózg ssaków (zwany też układem limbicznym albo mózgiem emocjonalnym) związany jest z powstawaniem silnych emocji (które nota bene są kontrolowane przez mózg racjonalny). Mózg ssaczy odpowiada za złość, strach, więzi społeczne, zabawę, skłonność do eksploracji, stres związany z rozłąką. Mózg racjonalny to najwyżej rozwinięta struktura, choć w ujęciu ewolucyjnym jest najmłodsza (istnieje bowiem od około 200 000 lat). Otula ona “stare” mózgi – ssaczy i gadzi. Racjonalna część mózgu zajmuje aż 85 procent całkowitej jego masy i odpowiada za wyobraźnię, twórczość, rozumowanie, refleksję, regulację emocji, empatię i samoświadomość.

W chwili przyjścia na świat dwa niższe ośrodki mózgu (gadzi i ssaczy) są gotowe do pełnienia swojej funkcji, natomiast mózg racjonalny jest do niej zupełnie nieprzygotowany. Właśnie dlatego dzieci nie są w stanie rzeczowo komunikować swoich uczuć i samodzielnie sobie z nimi radzić dopóty, dopóki dorośli im w tym nie pomogą. Z punktu widzenia neurobiologii mózgi dzieci są emocjonalnie niedojrzałe. Istotne jest zatem, w jaki sposób wpływamy na wczesne doświadczenia dziecka, ponieważ to one mają bezpośredni wpływ na to, które stany emocjonalne będą u niego występować najczęściej – czy będą potrafiły czerpać radość z codziennych doświadczeń, czy też będą notorycznie odczuwały uporczywe stany lęku, złości i obniżonego nastroju.

Jak podkreśla znana psycholog i psychoterapeutka, Margot Sunderland: “Hormony i substancje chemiczne w mózgu mają potężny wpływ na nasze uczucia, percepcję i zachowania. (…) Jeżeli człowiek w okresie dzieciństwa regularnie przeżywa strach i wściekłość, przykładowo w związku z surowym wychowaniem, wydzielanie opioidów i oksytocyny* w mózgu może zostać zablokowane. Z uwagi na brak spokoju, pocieszenia i ciepłej czułości fizycznej ciało i mózg dziecka mogą przywyknąć do wysokiego poziomu kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny, które są produkowane w nadnerczach w chwilach stresu. To może prowadzić do ciągłego odczuwania zagrożenia i braku poczucia bezpieczeństwa” (Sunderland M.: Mądrzy rodzice. Zadbaj o prawidłowy rozwój emocjonalny twojego dziecka, Warszawa 2012).

Oprócz biologicznej dojrzałości mózgu dzieciom potrzeba także “dobrych praktyk z ich otoczenia” oraz “możliwości skorzystania z zewnętrznego mózgu racjonalnego” (por. Musiał M., Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny, Kraków 2017), ponieważ ich własny nie działa jeszcze efektywnie. Ten zewnętrzny mózg znajduje się w nas – w dorosłych. Aby pomóc dzieciom “podłączyć się” do niego, warto każdorazowo zacząć od uznania, że wszystkie emocje dziecka są ważne. Celem dorosłych nie powinno być ignorowanie uczuć, jakich doświadcza dziecko, a ich akceptacja i uważność na nie. To, co mówimy do naszych dzieci, ma niebagatelny wpływ na ich sposób patrzenia na siebie i myślenia o sobie, a od poczucia bezpieczeństwa i poczucia własnej wartości zależy, czy i w jaki sposób dzieci poradzą sobie w różnych życiowych sytuacjach. Jeśli zatem pragniemy, aby były spokojne, silne, radosne, odważne, wierzyły w siebie i we własne możliwości, warto zwrócić uwagę na to, co i w jaki sposób do nich mówimy. Jak reagujemy na ich emocje i towarzyszące im przeżycia.

Co mówić do dziecka, które doświadcza silnych i trudnych emocji?

Jeśli rodzic czy opiekun jest uważny na dziecko i autentyczny wobec niego, nie musi wylewać potoku słów, aby dziecko czuło, że dorosły je wspiera. Ono naturalnie i dużo szybciej wyczuwa intencje, jeszcze zanim mama czy tata zdążą cokolwiek do niego powiedzieć. Wystarczy być obok dziecka tu i teraz, przytulić je, jeśli wyrazi na to zgodę. (Niekiedy dzieci decydują, że chcą być same ze swoją złością czy smutkiem – warto to uszanować i okazać jedynie swoją gotowość do rozmowy czy utulenia ich wtedy, kiedy będą tego potrzebować).

Jeżeli jednak czujemy, że zarówno dla nas, jak i dla naszego dziecka poza naszą pełną uwagi obecnością ważne jest, by dodatkowo wypowiedzieć naszą troskę, możemy skorzystać z poniższych sugestii:

1. Zamiast: “Przestań płakać – nic się przecież nie stało”

Zauważyć i nazwać to, co się stało, np.: “Przewróciłeś się i pokazujesz, że boli cię kolano(?)”, “Upadłaś – czy coś cię boli?”, “Zosia nie pozwoliła ci bawić się swoją zabawką. Widzę, że jest ci przykro/że jesteś rozzłoszczony”.

Jeśli dziecko reaguje jeszcze silniejszymi emocjami na to, co dorosły do niego mówi – zaczyna jeszcze bardziej płakać albo głośniej krzyczeć – nie warto się zrażać. Akceptacja uczuć dziecka nie ma być środkiem do jego natychmiastowego wyciszenie się. Jak pisze w swojej książce Małgorzata Musiał: “Kiedy decyduję się wesprzeć w regulacji emocji, powinnam liczyć się z tym, że to potrwa. Dopiero wtedy zaczną się przetaczać: złość, wściekłość, smutek, żal, frustracja, zdenerwowanie etc. Płacz może się nasilić, krzyk wzmocnić. To nie jest dowód na nieskuteczność takiego podejścia; wręcz przeciwnie, to dowód na to, że silne emocje oprócz ukojenia potrzebują rozładowania – a wspierająca postawa otoczenia stwarza ku temu bezpieczną przestrzeń”.

2. Zamiast: “Nie krzycz – nie ma co się złościć!”

Inaczej: “Widzę, że jesteś zdenerwowany”, “Nie kupiłam ci cukierków i to bardzo cię rozzłościło”, “Krzyczysz, bo bardzo chciałaś zostać jeszcze na placu zabaw” albo “Dobrze się bawiłaś, a ja poprosiłam, żebyśmy wracali do domu”.

Krzyk dziecka podobnie jak jego płacz jest ważnym sygnałem oraz próbą przekazania dorosłemu informacji, że dziecko sobie z czymś nie radzi, że któraś z jego potrzeb nie została zaspokojona. Że zaistniała sytuacja była dla niego zbyt trudna. Warto pozwolić wyrazić złość (w sposób nieraniący innych) i zaakceptować to, że się pojawiła. Dorosłym trudno czasem przyjąć nawet własne emocje, nie dziwi więc fakt, że nie zawsze mają odwagę zmierzyć się z emocjami swojego dziecka. Warto jednak pracować nad własnymi odczuciami i stawić im czoła, by umieć wesprzeć dziecko w odkrywaniu istoty jego uczuć.

3. Zamiast: “No już wystarczy – uspokój się”

Inaczej: “Widzę, że wciąż jesteś bardzo zdenerwowany”, “Trudno ci pogodzić się z moją decyzją?”, “Widzę, że jest ci wyjątkowo przykro. Rozumiem twoje emocje, kochanie”.

Często zdarza się też tak, że kiedy płacz dziecka przeciąga się w nieskończoność, rodzice czy opiekunowie (mimo wcześniejszej akceptacji uczuć dziecka) ostatecznie nie wytrzymują i proszą, żeby nareszcie przestało rozpaczać. Warto jednak nie mieć oczekiwań odnośnie do długości wyrażania własnych uczuć. Jednego dnia dziecko może potrzebować pięciu minut na “samoregulację” i naturalne wyciszenie się, a innego – godziny czy dwóch.
Życiowe napięcia kumulują się w nas niekiedy przez dłuższy czas, można powiedzieć, że czas ich uzewnętrzniania jest wprost proporcjonalny do ich ilości i natężenia. Pamiętajmy, że trudne i niewyrażone przez nas uczucia nie wyparowują i zawsze w końcu dają o sobie znać. Niestety zwykle w najmniej oczekiwanym momencie.

4. Zamiast: “Mam dość! Wiecznie płaczesz”, “Co się z tobą dzieje?” albo “Wciąż coś ci się nie podoba”

Inaczej: “Widzę, że masz dzisiaj słabszy dzień. Na co masz ochotę? Może poczytać ci książkę?”, “Jestem tutaj – jeśli chcesz, możemy się razem pobawić”.

Niekiedy dzieci są płaczliwe i wydają się być niezadowolone przez cały dzień. Jeśli trwa to “zbyt długo”, dorosłemu trudno jest być w pełni cierpliwym i opanowanym. Korzystnie byłoby wtedy spróbować znaleźć przyczynę samopoczucia dziecka i przypomnieć sobie o tym, że także ono ma prawo mieć słabszy dzień – może czuć się bardziej zmęczone, niewyspane albo gorzej reagować na określone warunki zewnętrzne. Może brakować mu cierpliwości i złościć się na wszystko i wszystkich dookoła. Ono samo niestety nie wie i nie rozumie, co się z nim właściwie dzieje.

Zamiast upominać dziecko i osądzać, warto zauważyć to, co robi i w jaki sposób to robi, i spróbować pomóc mu odnaleźć się w kiepskim nastroju. Czy my, dorośli, mając słabszy dzień, chcemy usłyszeć od naszych bliskich: “Mam cię dość” albo “Przestań – wiecznie tylko narzekasz i narzekasz”…? Spróbujmy mówić dziecku to, co sami chcielibyśmy usłyszeć w podobnej sytuacji.

5. Zamiast sławetnego: “Oj już daj spokój – przecież to nie boli” albo “To tylko delikatne zadrapanie, a ty płaczesz, jakby stało się coś wielkiego”

Inaczej: “Przewróciłeś się i teraz bardzo boli cię kolano?”, “Widzę, że się zadrapałaś i bardzo cię boli?”, “Potrzebujesz mojej pomocy?”.

Bo co to właściwie znaczy: “Przecież to nie boli”? Nie może boleć czy nie ma prawa boleć?
Ależ mamo, tato, to boli! Mnie to boli, może ciebie by to nie bolało, ale ja odczuwam ból! Proszę, pozwól mi czuć to, co czuję.

Jeśli chcemy, aby nasze dzieci potrafiły zaufać sobie i swoim odczuciom dzisiaj i w dorosłości, nie możemy zaprzeczać temu, co pragną nam zakomunikować. W przeciwnym razie zaczną tracić ze sobą kontakt, a w podobnych sytuacjach w przyszłości nie zrozumieją przekazu płynącego z doświadczania określonych emocji. Odetną się od swoich uczuć i nie będą umiały ich okazywać. Nie nauczą się również zgłębiać uczuć innych.

Okazywanie empatii dziecku nie tylko uczy je empatii wobec siebie i innych, pomaga mu również poczuć, że jego uczucia są ważne oraz że warto szanować uczucia innych ludzi i postępować w zgodzie ze sobą i z własnymi przekonaniami.

6. Zamiast: “Nie przesadzaj – nie ma się czego bać!” albo “Jak można bać się takiego małego pająka? Przecież on nic ci nie zrobi”

Inaczej: “Widzę, że bardzo się przestraszyłeś. Chcesz się do mnie przytulić?”, “Wystraszyłeś się? Rozumiem cię. Kiedyś też bałam się pająków”.

Podobnie jak w przypadku złości czy smutku dziecko potrzebuje zrozumienia i wsparcia również wtedy, kiedy się czegoś boi. Oczywiście ten strach dorosłym może wydawać się nieco karykaturalny, jednak dziecko (niezależnie od wymiaru swojego lęku) ma do niego pełne prawo. Każdy z nas czasem się czegoś boi. Strach jest niejako wpisany w naszą naturę. To, co przeraża dziecko, nie musi lękać rodzica i na odwrót. Ważne, by nie bagatelizować niczyich uczuć.

Kiedy dorosły odczuwa strach, nie lubi, gdy inny dorosły to lekceważy. Czuje się wtedy zawstydzony, zasmucony lub rozzłoszczony (bo niezrozumiany) i w rezultacie zaczyna jeszcze bardziej się bać… Nie zapominajmy, że dziecko odbiera świat podobnie. Jeśli nie dostaje właściwego wsparcia, niełatwo będzie mu uporać się z trudnymi przeżyciami. Kiedy jednak będzie dorastało w towarzystwie rodzica bądź opiekuna świadomego znaczenia i wartości wszystkich uczuć, wyrośnie na silnego, odważnego, empatycznego i przekonanego o własnej wartości człowieka. Czy to nie jest naszym najważniejszym rodzicielskim marzeniem?

Depresja

Objawy depresji potrafią być bardzo zróżnicowane. Zwykle u pacjenta występuje kilka symptomów. Aby świadczyły o chorobie, muszą utrzymać się co najmniej dwa tygodnie. Najczęstszymi objawami są: obniżony nastrój, apatia, obojętność. Wielu pacjentów skarży się na odczuwanie silnego lęku, płaczliwość czy drażliwość. Często występuje też poczucie że przerastają nas nawet najprostsze czynności. W depresji mogą wystąpić również objawy somatyczne: bóle głowy, brzucha, zaburzenia odżywiania, kłopoty ze snem itp.

Objawy depresji potrafią być bardzo zróżnicowane. Zwykle u pacjenta występuje kilka symptomów. Aby świadczyły o…

Opublikowany przez Depresja. Rozumiesz – Pomagasz Piątek, 9 listopada 2018

Depresja. Rozumiesz – Pomagasz

Kiedy kobieta zostaje matką całe życie zmienia się z dnia na dzień. Zaczyna się bardzo piękny, ale też wymagający czas sprostania wszystkim nowym obowiązkom, co nie jest łatwe.
Czy wiecie, że aż 15% kobiet po porodzie doświadcza depresji poporodowej? Objawami choroby są: płaczliwość, poczucie przytłoczenia nowymi obowiązkami, problemy ze snem. Młoda mama często odczuwa też silny lęk i nieadekwatną troskę o zdrowie i życie dziecka. Objawy te jednak są często bagatelizowane, szczególnie przez bliskie otoczenie kobiety. Jeśli wystąpią powyższe symptomy, należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza psychiatry.

Kiedy kobieta zostaje matką całe życie zmienia się z dnia na dzień. Zaczyna się bardzo piękny, ale też wymagający czas…

Opublikowany przez Depresja. Rozumiesz – Pomagasz Niedziela, 18 listopada 2018