Za dużo naraz

Nadmiar informacji docierających do nas każdego dnia powoduje w mózgu zaburzenia podobne do autyzmu.

 Na giełdzie rosną indeksy, celebryta się rozwodzi, premier miał wystąpienie w Sejmie, na drodze do Bydgoszczy zginęło pięć osób. Od rana do wieczora toniemy w potoku informacji. Przez media, internet, telefon dociera do nas 

100 tys. słów dziennie, z górą dwa razy tyle co na początku lat 80., wyliczyli ostatnio naukowcy z University of California w San Diego. Jeśli dodamy do tego obrazy z telewizji i gier, okazuje się, że przyswajamy 34 gigabajty informacji każdego dnia. Laptop po tygodniu takiej pracy by się zawiesił.

Mózg się nie zawiesza, ale i tak płacimy wysoką cenę. – Zmuszeni do przetwarzania docierających ze wszystkich stron informacji, zaczynamy zatracać zdolność do analitycznego, pogłębionego myślenia i odczuwania emocji – mówi dr Dawid Wiener z Zakładu Logiki i Kognitywistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, zajmujący się badaniem wpływu technologii informacyjno-komunikacyjnych na ludzki umysł.

Przez setki tysięcy lat człowiek rozwijał się dzięki temu, że łatwo przyswajał nowe informacje. Nie przewidując ery mediów cyfrowych, ewolucja nastawiła nasz mózg na nieustanne gromadzenie wiadomości. Niezależnie od tego, jaka jest ich treść, chłonie wszystkie jak gąbka. Doskonale pokazuje to eksperyment, podczas którego naukowcy wręcz zamęczali uczestników coraz to nowymi informacjami – w sumie przez pięć godzin atakowali ich 3,5 tysiącem rozmaitych danych, a potem sprawdzali, ile zapamiętali. Jak pokazały testy, ponad 90 proc. tych informacji pozostawiło w głowie ślady pamięciowe. Nie oznacza to jednak, że mózg radzi sobie z głębokim przetwarzaniem nieograniczonej liczby danych. Przeciwnie, coraz częściej towarzyszące nam uczucie przeciążenia w głowie świadczy o tym, że ma kłopoty.
– Wrażenie przeładowania towarzyszy nam nie tylko dlatego, że nieustannie dociera do nas masa nowych informacji. Sęk w tym, że waga większości jest znikoma – mówi dr Dawid Wiener. Ale czy chcemy tego, czy nie, mózg magazynuje je wszystkie.

Sieczkę nieistotnych dla nas wiadomości media cyfrowe serwują nam przez cały czas. Dla mózgu taka sytuacja jest nienaturalna. Im bardziej bowiem w magazynie pamięci rozrasta się śmietnik plotek i faktów, tym trudniej znajdować w tym bałaganie wartościowe informacje, które będą wskazówką przy podejmowaniu różnych decyzji życiowych.

Przeładowanie mózgu odbija się na naszym sposobie myślenia i zachowaniu. Widać to na przykład u menedżerów w dużych firmach. Dysponują ogromną liczbą analiz, ale coraz częściej nie są w stanie ocenić ich znaczenia. Wciąż mają wrażenie, że brakuje im kluczowych informacji, dzięki którym mogliby powiedzieć „tak” lub „nie”. Paradoksalnie, żeby zlikwidować ten mentalny chaos, domagają się jeszcze więcej danych. Takie zachowanie (nazwano je zespołem nabytego deficytu uwagi, ADT – attention deficit trait) przypomina reakcje pacjentki z uszkodzeniami w korze oczodołowej, jakie opisywał znany neurobiolog Antonio Damasio. Kobieta ta potrafiła doskonale przyswajać informacje, ale nie umiała dokonywać wyborów ani przewidywać, jakie konsekwencje będą miały w przyszłości podejmowane decyzje. To pozwala przypuszczać, że nadmiar informacji może powodować upośledzenia pracy właśnie tego obszaru.

 Pod wpływem informacyjnego tsunami powstają zresztą zaburzenia w całej korze przedczołowej (kora oczodołowa jest jej fragmentem), która w mózgu pełni tę samą rolę co szef w firmie. Wszystkie wiadomości docierające do nas ze świata zewnętrznego są w niej rozpoznawane, oceniane i kojarzone z pozytywnymi bądź negatywnymi emocjami (w korze przedczołowej znajdują się neuronalne linki do struktur odpowiedzialnych za uczucia). Wszystko po to, by w naszej głowie powstał klarowny obraz rzeczywistości. Jeśli jednak kora przedczołowa jest bombardowana nadmierną ilością informacji, przestajemy racjonalnie oceniać, co dzieje się wokół nas. Coraz trudniej przychodzi nam weryfikowanie naszego oglądu rzeczywistości.
 To może wpędzać nas w stan zalęknienia, przypuszcza dr Wiener. Nie umiejąc ocenić znaczenia informacji, mózg sam zaczyna nadawać im rangę, niekoniecznie właściwą. Wiadomościom o wypadkach czy napadach w innym mieście może na przykład przypiąć etykietkę realnego niebezpieczeństwa. – Mózg zakorkowany nadmiarem nieistotnych informacji zachowuje się podobnie jak układ odpornościowy u alergika. Niemal w każdej informacji podawanej w telewizji jest w stanie dopatrzeć się zagrożenia – mówi dr Wiener. Stąd fobie, na które – jak alarmują psychiatrzy – cierpi coraz więcej ludzi.

Lawina docierających do nas słów i obrazów może spowodować spustoszenie w naszym życiu emocjonalnym. – Potok informacji wywołuje bowiem zaburzenia podobne do tych, jakie występują u ludzi z autyzmem: wycofanie, zobojętnienie – mówi dr Wiener. Nadmiar bodźców płynących z cyfrowych mediów uderza w najważniejszą ze struktur odpowiedzialnych za nasze życie uczuciowe, ciało migdałowate. Od niedawna wiadomo, że nie tylko generuje ono emocje, ale także działa jak filtr informacji płynących do nas przez zmysły, np. dźwięków, kolorów, obrazów, zapachów. Jedne uznaje za ważne, inne ignoruje. Kiedy godzinami oglądamy telewizję albo buszujemy w sieci, słuchając muzyki, ten filtr może się zakorkować albo rozregulować. Mózg, który normalnie lekceważy część napływających do niego impulsów, zaczyna odbierać je wszystkie.

 Tak dzieje się właśnie u ludzi z autyzmem, którzy są bombardowani zmysłowymi impulsami aż do bólu. By uniknąć cierpienia wywoływanego przez kontakt ze światem zewnętrznym, odcinają się od niego. – Podobnie ludzie przytłoczeni nadmiarem bodźców z elektronicznych mediów obojętnieją na wszystko, co nie dotyczy ich osobiście i coraz mniej chętnie kontaktują z innymi ludźmi.

Gdy mózg jest przeładowany, człowiek zaczyna też mieć kłopoty z rozpoznawaniem stanu emocjonalnego innych oraz traci zdolność empatii. Normalnie ból czy strach malujący się na twarzy drugiego człowieka odbieramy w okamgnieniu, ale kiedy mózg jest przeciążony, zajmuje mu to aż 6-8 sekund, wynika z badań naukowców z University of Southern California. Nie wiadomo, czym dokładnie spowodowane jest owo opóźnienie. Niewykluczone, że dla zaśmieconego mózgu odgadywanie emocji malujących się na twarzy innych ludzi czy empatia stają się zbyt trudne.

– Czytanie z twarzy i empatia to dla mózgu wielki wysiłek – mówi dr Wiener. Mózg rozleniwiony płytkim przetwarzaniem informacji z telewizji czy internetu nie jest w stanie mu sprostać. Wydaje się jednak, że ślepota na emocje innych to także mechanizm obronny. Dzięki niemu możemy śledzić setki twarzy pokazywanych w telewizji i wysłuchiwać dziesiątków informacji o ludzkich tragediach (molestowaniu dzieci, napadach, pożarach i zbrodniach) bez zaangażowania, czyli bez ponoszenia emocjonalnych kosztów. Gorzej, że na świat rzeczywisty zaczynamy potem spoglądać z taką samą obojętnością jak na ekran telewizyjny.

Dostęp do szybkiej informacji cyfrowej nie wychodzi nam na dobre, nauczył nas jednak jednej nowej umiejętności – podzielności uwagi. Sprawdzając wiadomości w sieci (mamy średnio otwartych w tym samym czasie osiem okien, zaobserwowali naukowcy), odbieramy e-maile, słuchamy muzyki, rozmawiamy przez telefon i jednocześnie pracujemy nad nowym projektem. Początkowo uczeni przypuszczali, że opanowanie sztuczki, jaką jest wielozadaniowość, świadczy o usprawnieniu mózgu. Okazuje się jednak, że jest dokładnie odwrotnie. Gdy mózg wykonuje wiele czynności naraz, jego praca jest wyraźnie wolniejsza i mniej sprawna, nieoczekiwanie wykazał w sierpniu 2009 roku prof. Clifford Nass z Uniwersytetu Stanforda.

Osoby, które nieustannie przeskakują z surfowania po stronach WWW do pisania e-maili czy Twitterów (tzw. heavy multitaskers), każdą z tych czynności wykonują wolniej i mniej sprawnie niż ci, którzy korzystają jednocześnie z kilku elektronicznych gadżetów tylko od czasu do czasu (light multitaskers). Takie wnioski wyciągnęli naukowcy z Uniwersytetu Stanforda po zbadaniu studentów należących do tych dwóch grup. Podczas eksperymentu psychologowie pokazywali uczestnikom ciąg liczb oraz liter, jednocześnie instruując, na którym mają skupić uwagę. Kiedy badani otrzymali polecenie skoncentrowania się na liczbach, mieli jak najszybciej stwierdzić, czy są one parzyste, czy nieparzyste, a gdy na literach – czy są to samogłoski, czy spółgłoski. Wyniki tego testu nie pozostawiały wątpliwości: osoby, które na co dzień notorycznie wykonywały wiele czynności jednocześnie, wolniej – w porównaniu z pozostałymi uczestnikami badania – przeskakiwały z liter na cyfry (i odwrotnie). Więcej czasu zajęło im też ich odróżnianie.

 Już wykonywanie dwóch tylko czynności jednocześnie to duża strata czasu, twierdzi David E. Meyer z University of Michigan. Bezustanne przechodzenie od zadania do zadania powoduje, że ich wykonanie zajmuje o połowę więcej czasu niż zrobienie obydwu tych prac po kolei, wynika z jego badań. A im bardziej są one skomplikowane i trudne, tym mózg wolniej się przełącza z jednego zadania na drugie.

Wielozadaniowcy, którzy nałogowo korzystają z wielu gadżetów naraz, mają większe kłopoty z koncentracją, częściej nie umieją odróżniać informacji istotnych od mniej istotnych, popełniają więcej błędów. Mają też gorszą pamięć, twierdzi prof. Nass. Kiedy pracujemy na komputerze, a jednocześnie co pewien czas sprawdzamy e-maile, obniżamy swój iloraz inteligencji o 10 punktów (przynajmniej w danej chwili), ocenili z kolei psychologowie z uniwersytetu w Londynie. Nasza uwaga, koncentracja, zdolność zapamiętywania spada mniej więcej tak jak po bezsennej nocy.

Korzyści z wykonywania wielu czynności naraz są więc pozorne. Robiąc mniej, osiągamy więcej, przekonują naukowcy. Widząc negatywne skutki przeciążenia mózgu, zaczynają też szukać sposobów jego ochrony przed lawiną słów i obrazów. – Musimy nauczyć się selekcjonowania informacji i ich zapominania – twierdzi dr Wiener. – Najbardziej efektywne mózgi to nie te, które najwięcej zapamiętują, ale te, które najwięcej zapominają – dodaje.

Dr Wiener radzi, by każdy z nas stworzył sobie pamięć zewnętrzną – w komputerze czy notatniku telefonu zapisywał te informacje, które mogą być przydatne, by nie obciążać nimi pamięci. – W ciągu roku człowiek zapamiętuje cztery-pięć ważnych zdarzeń – mówi dr Wiener. Każdego dnia z masy docierających do nas wiadomości też powinniśmy wyłowić pięć i tylko nad nimi głębiej się zastanowić. Jeśli resztę natychmiast puścimy w niepamięć, poprawi to zarówno nasze samopoczucie, jak i sprawność mózgu. Dziś jedną z tych czterech rzeczy może być powyższy tekst.